Zaczynamy?
Dataone Business Solutions Sp. z o. o.
Aleje Jerozolimskie 25/21,
00-508 Warszawa
NIP: 1133049655
zbyszek@dataone.pl
+48 515 453 151


CFO przynosi na spotkanie fakturę z Azure’a. Kwota jest o 40% wyższa niż półtora roku temu, chociaż firma nie uruchomiła nowego systemu, nie zwiększyła zespołu IT i nie wdrożyła żadnego dużego projektu. Pada proste pytanie do CTO: „Co my właściwie kupiliśmy?”.
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista. Chmura była synonimem nowoczesności, elastyczności i niższych kosztów wejścia. Własna infrastruktura kojarzyła się z szafą w biurze, klimatyzatorem, UPS-em i nieustannym ryzykiem awarii. Dzisiaj decyzja on premise vs cloud wygląda inaczej. Nie chodzi już o modę, tylko o rachunek ekonomiczny, kontrolę nad danymi, przewidywalność kosztów i dopasowanie infrastruktury do realnego modelu pracy firmy.
W 2026 roku coraz więcej organizacji nie pyta już, czy iść do chmury, ale które workloady powinny w niej zostać, które lepiej przenieść lokalnie, a które obsługiwać w modelu hybrydowym. Zjawisko repatriacji z chmury, znane wcześniej z dużych przykładów takich jak Dropbox czy 37signals, zaczyna dotyczyć także polskich MŚP.
W tym artykule pokazujemy cztery praktyczne scenariusze: agencję marketingową, kancelarię prawną, e-commerce i firmę produkcyjną. Każdy z nich analizujemy pod kątem kosztów, ryzyk i TCO infrastruktury IT w perspektywie 36 miesięcy.
W latach 2018-2022 migracja do chmury była często traktowana jako obowiązkowy etap modernizacji IT. Firmy przenosiły do Azure, AWS lub Google Cloud Platform całe środowiska w modelu „lift and shift”, czyli bez większej przebudowy architektury. Lokalna infrastruktura miała zniknąć, a koszty miały stać się prostsze, bardziej elastyczne i przewidywalne.
W praktyce wiele firm przeniosło do chmury nie tyle dobrze zaprojektowane systemy cloud native, ile stare maszyny wirtualne, bazy danych, pliki i aplikacje działające wcześniej lokalnie. Różnica polegała na tym, że zamiast jednorazowego CAPEX-u pojawił się miesięczny OPEX. Początkowo wyglądało to atrakcyjnie. Z czasem jednak doszły kolejne elementy: droższe instancje, koszty transferu danych, backup, storage, monitoring, licencje, replikacja i zasoby testowe, których nikt nie wyłączał.
Od 2023 roku coraz więcej firm zaczęło widzieć, że koszty chmury nie rosną liniowo razem z biznesem. Czasem rosną szybciej. Powodem są między innymi egress fees, czyli opłaty za transfer danych wychodzących, vendor lock-in, rozliczenia w walutach obcych oraz cloud waste, czyli zasoby uruchomione, ale realnie niewykorzystywane.
To nie znaczy, że chmura publiczna jest zła. Oznacza tylko, że on premise vs cloud nie jest prostym wyborem między „starym” a „nowym”. To wybór między różnymi strukturami kosztów, różnymi poziomami kontroli i różnymi modelami ryzyka.


Najczęstszy argument za chmurą brzmi: „Nie musimy kupować sprzętu, płacimy miesięcznie”. To prawda. Chmura zamienia koszt inwestycyjny, czyli CAPEX, w koszt operacyjny, czyli OPEX. Dla startupu, który nie wie, czy za pół roku będzie miał 10 czy 100 tysięcy użytkowników, to ogromna zaleta.
Problem zaczyna się wtedy, gdy workload jest stały i przewidywalny. Jeśli firma przez 36 miesięcy utrzymuje te same serwery, bazy danych, storage i backup, miesięczna opłata chmurowa może przewyższyć koszt zakupu oraz utrzymania własnej infrastruktury. Szczególnie wtedy, gdy mówimy o plikach, ERP, systemach wewnętrznych, bazach danych, środowiskach produkcyjnych albo przetwarzaniu AI.
CAPEX daje większy koszt wejścia, ale po zakupie sprzętu firma amortyzuje go przez kilka lat. OPEX daje niższy próg startu, ale płatność nie kończy się nigdy. Po 36 lub 60 miesiącach różnica może być znacząca.
Dlatego decyzja on premise vs cloud powinna zawsze wynikać z TCO, a nie z samej wysokości miesięcznej faktury. Chmura ma sens wtedy, gdy firma potrzebuje szybkiego startu, sezonowego skalowania, środowisk testowych, globalnej dostępności albo nie ma zespołu IT. On premise ma sens wtedy, gdy workload jest stabilny, dane wrażliwe, koszty chmury wysokie, a firma ma kompetencje do utrzymania infrastruktury lokalnej lub korzysta z outsourcingu IT.
Poniższe kalkulacje są modelami orientacyjnymi. Nie zastępują audytu, ale pokazują, gdzie zwykle pojawiają się największe różnice kosztowe. W prawdziwym projekcie trzeba uwzględnić licencje, wolumen danych, wymagania RTO i RPO, backup, liczbę użytkowników, SLA, regulacje oraz koszty pracy administratorów.
Agencja marketingowa pracuje głównie na plikach projektowych, grafikach, materiałach wideo, dokumentach i narzędziach SaaS. Zespół korzysta z Microsoft 365, Adobe Creative Cloud, komunikatorów i współdzielonych przestrzeni roboczych. Największym obciążeniem nie jest aplikacja biznesowa, tylko storage i transfer dużych plików.
Wariant A to czysta chmura: Microsoft 365 Business Premium, OneDrive, SharePoint i dodatkowy storage w Azure na archiwum. Wariant B to hybryda: Microsoft 365 zostaje w chmurze, ale ciężkie pliki projektowe trafiają na lokalny NAS Synology lub QNAP z backupem. Wariant C to klasyczny on premise: lokalny serwer plików i lokalne usługi.
| Koszt w 36 miesięcy | Cloud | Hybryda | On premise |
|---|---|---|---|
| Licencje Microsoft 365 | 108 000 zł | 108 000 zł | 72 000 zł |
| Storage / archiwum | 54 000 zł | 18 000 zł | 8 000 zł |
| Sprzęt lokalny | 0 zł | 28 000 zł | 45 000 zł |
| Backup | 18 000 zł | 14 000 zł | 18 000 zł |
| Energia i utrzymanie | 0 zł | 6 000 zł | 10 000 zł |
| Administracja / support | 24 000 zł | 30 000 zł | 42 000 zł |
| TCO 36 miesięcy | 204 000 zł | 204 000 zł | 195 000 zł |
Na pierwszy rzut oka różnice nie są duże. Ale w agencji marketingowej kluczowy jest wzrost danych. Jeśli zespół generuje terabajty materiałów wideo, czysta chmura zaczyna drożeć szybciej niż lokalny storage. Hybryda daje najlepszą równowagę: poczta, współpraca i bezpieczeństwo kont zostają w Microsoft 365, a ciężkie pliki nie generują wysokich kosztów storage i transferu.
Werdykt: w scenariuszu on premise vs cloud dla agencji marketingowej najczęściej wygrywa hybryda. Nie dlatego, że chmura jest zła, ale dlatego, że duże pliki i archiwa taniej utrzymywać lokalnie, z dobrym backupem i kontrolą dostępu.
Kancelaria prawna ma inny profil ryzyka niż agencja. Tu kluczowe są dokumenty wrażliwe klientów, tajemnica zawodowa, RODO, kontrola dostępu, backup i możliwość wykazania, gdzie fizycznie znajdują się dane. System DMS, taki jak iManage lub inne narzędzie do zarządzania dokumentacją, często staje się centrum pracy całej organizacji.
Wariant A to chmura sovereign lub środowisko public cloud z dodatkowymi zabezpieczeniami. Wariant B to lokalny serwer z replikacją do data center. Wariant C to pełny on premise z backupem offsite.
| Koszt w 36 miesięcy | Sovereign cloud | On premise + replikacja | Pełny on premise |
|---|---|---|---|
| Serwery / instancje | 72 000 zł | 42 000 zł | 48 000 zł |
| Storage dokumentów | 36 000 zł | 16 000 zł | 12 000 zł |
| Backup i retencja | 24 000 zł | 20 000 zł | 18 000 zł |
| Replikacja / DR | 18 000 zł | 24 000 zł | 14 000 zł |
| Administracja | 36 000 zł | 42 000 zł | 48 000 zł |
| Audyty i bezpieczeństwo | 18 000 zł | 14 000 zł | 16 000 zł |
| TCO 36 miesięcy | 204 000 zł | 158 000 zł | 156 000 zł |
W kancelarii sama cena nie powinna być jedynym kryterium. Ważne są też pytania: kto ma dostęp administracyjny do danych, gdzie są kopie zapasowe, jak wygląda szyfrowanie, kto odpowiada za incydent i jak szybko można odtworzyć środowisko po awarii.
| Obszar ryzyka | Cloud / sovereign cloud | On premise + replikacja |
|---|---|---|
| Kontrola lokalizacji danych | Średnia lub wysoka, zależnie od dostawcy | Wysoka |
| Vendor lock-in | Średni lub wysoki | Niski lub średni |
| Koszt wyjścia | Potencjalnie wysoki | Niższy |
| Audyt dostępu | Dobry, ale zależny od konfiguracji | Bardzo dobry przy właściwej administracji |
| RTO / RPO | Bardzo dobre przy dopłacie | Bardzo dobre przy dobrze zaprojektowanym DR |
Werdykt: w porównaniu on premise vs cloud dla kancelarii prawnej często wygrywa on premise z replikacją offsite. Daje większą kontrolę nad danymi, przewidywalny koszt i łatwiejsze zarządzanie dostępem. Warto jednak rozważyć bezpieczną chmurę dla wybranych usług, szczególnie poczty, MFA i ochrony tożsamości.
Zobacz także: IT dla kancelarii prawnych – chmura czy on-prem? oraz bezpieczna chmura dla kancelarii.
E-commerce ma zupełnie inny problem: zmienność. W normalnym miesiącu sklep obsługuje stabilny ruch, ale w Black Friday, Cyber Monday, przed świętami albo podczas dużej kampanii reklamowej ruch może wzrosnąć pięciokrotnie. Jednocześnie ERP, WMS, integracje z hurtowniami i system magazynowy muszą działać stabilnie każdego dnia.
Wariant A to pełna chmura z automatycznym skalowaniem. Wariant B to hybryda: sklep i front w chmurze, ERP oraz systemy wewnętrzne lokalnie. Wariant C to kolokacja i chmura jako overflow w peakach.
| Koszt w 36 miesięcy | Cloud | Hybryda | Kolokacja + cloud overflow |
|---|---|---|---|
| Hosting sklepu / compute | 96 000 zł | 72 000 zł | 66 000 zł |
| ERP i bazy danych | 84 000 zł | 48 000 zł | 54 000 zł |
| Storage i backup | 30 000 zł | 22 000 zł | 24 000 zł |
| Obsługa peaków | 36 000 zł | 24 000 zł | 18 000 zł |
| Sieć, VPN, bezpieczeństwo | 18 000 zł | 24 000 zł | 28 000 zł |
| Administracja | 48 000 zł | 54 000 zł | 60 000 zł |
| TCO 36 miesięcy | 312 000 zł | 244 000 zł | 250 000 zł |
Pełna chmura dobrze radzi sobie z peakami, ale może być kosztowna, jeśli firma cały rok utrzymuje przewymiarowane zasoby. Hybryda pozwala rozdzielić to, co zmienne, od tego, co stałe. Sklep, CDN i warstwa frontowa mogą skalować się w chmurze, a ERP i systemy magazynowe mogą działać lokalnie lub w kolokacji.
Przykład Black Friday: jeśli normalny koszt infrastruktury sklepu wynosi 6 000 zł miesięcznie, a w miesiącu kampanii rośnie do 18 000 zł, to problemem nie jest sam peak. Problemem jest utrzymywanie architektury pod peak przez cały rok. Dlatego overflow do chmury bywa najbardziej rozsądnym kompromisem.
Werdykt: w scenariuszu on premise vs cloud dla e-commerce najczęściej wygrywa hybryda. Sklep i elementy narażone na sezonowość warto trzymać w chmurze, a stabilne systemy operacyjne, ERP i dane magazynowe projektować pod przewidywalny koszt.
Zobacz także: IT dla e-commerce
Firma produkcyjna ma stałe workloady, duże ilości danych operacyjnych i coraz częściej własne projekty AI. ERP, MES, dane z czujników IoT, monitoring jakości, systemy raportowe i modele predykcyjne muszą działać blisko produkcji. Opóźnienia, przerwy w dostępie do internetu albo koszty transferu danych mogą bezpośrednio wpływać na biznes.
Wariant A to pełna chmura. Wariant B to lokalna serwerownia z backupem do chmury. Wariant C to kolokacja z private cloud.
| Koszt w 36 miesięcy | Cloud | On premise + backup cloud | Kolokacja private cloud |
|---|---|---|---|
| ERP / MES / bazy | 240 000 zł | 130 000 zł | 165 000 zł |
| Storage danych produkcyjnych | 96 000 zł | 42 000 zł | 58 000 zł |
| Backup i DR | 54 000 zł | 48 000 zł | 52 000 zł |
| AI / GPU / przetwarzanie | 210 000 zł | 145 000 zł | 175 000 zł |
| Sieć i bezpieczeństwo | 36 000 zł | 48 000 zł | 54 000 zł |
| Administracja | 84 000 zł | 96 000 zł | 102 000 zł |
| TCO 36 miesięcy | 720 000 zł | 509 000 zł | 606 000 zł |
Największą różnicę robi AI. Jeśli firma przetwarza dane produkcyjne codziennie, lokalny serwer GPU może być tańszy i bardziej przewidywalny niż ciągłe korzystanie z usług chmurowych. Dodatkowo dane nie muszą opuszczać zakładu, co pomaga w ochronie know-how i ogranicza zależność od dostawcy.
Chmura nadal może być bardzo użyteczna: do backupu, disaster recovery, testów, okresowego skalowania albo integracji z usługami zewnętrznymi. Nie musi jednak obsługiwać wszystkiego.
Werdykt: w analizie on premise vs cloud dla firmy produkcyjnej często wygrywa on premise z backupem do chmury. Szczególnie wtedy, gdy workloady są stałe, dane wrażliwe, a AI działa na dużych wolumenach danych lokalnych.
Zobacz, jak Dataone wdraża lokalne serwery AI w polskich firmach: Serwery AI dla firm
Największą pułapką chmury nie jest cena jednej instancji. Problemem jest suma drobnych kosztów, które pojawiają się po kilku miesiącach.
Pierwszy koszt to egress fees, czyli opłaty za transfer danych wychodzących z chmury. Jeśli firma często pobiera duże pliki, synchronizuje dane, replikuje środowiska albo migruje dane między usługami, transfer może stać się znaczącą pozycją na fakturze.
Drugi koszt to cloud waste. W wielu środowiskach działają zasoby, których nikt nie używa: stare instancje testowe, niepotrzebne dyski, snapshoty, logi, środowiska po projektach i przewymiarowane bazy danych. Bez FinOps rachunek rośnie sam.
Trzeci koszt to vendor lock-in. Im więcej usług PaaS, automatyzacji i natywnych integracji, tym trudniej wyjść z danego ekosystemu. Koszt wyjścia z chmury może obejmować przebudowę aplikacji, migrację danych, testy, przestoje i miesiące pracy zespołu.
Czwarty koszt to ryzyko walutowe. Jeśli usługi są rozliczane w USD lub EUR, firma ponosi nie tylko koszt infrastruktury, ale też wahania kursowe.
Piąty koszt to compliance overhead. Certyfikaty dostawcy chmury nie oznaczają automatycznie, że Twoja organizacja spełnia wszystkie wymogi RODO, NIS2, DORA, KRI czy polityk sektorowych. Konfiguracja, kontrola dostępu, backup, retencja i audyty nadal są po stronie firmy.
To właśnie dlatego uczciwe porównanie on premise vs cloud musi obejmować nie tylko miesięczny abonament, ale też transfer, retencję, monitoring, bezpieczeństwo i koszt wyjścia.
On premise też ma koszty, które łatwo pominąć. Zakup serwera to dopiero początek.
Trzeba uwzględnić energię elektryczną, chłodzenie, UPS, ewentualny agregat, monitoring, ubezpieczenie, serwis, części, licencje, backup, nośniki, macierze, zapasowe łącze internetowe i miejsce w biurze. Do tego dochodzi administracja: etat, outsourcing albo wsparcie partnera IT.
Własna serwerownia wymaga także planu refreshu sprzętu. Serwer kupiony dziś nie powinien działać bez końca. Typowy cykl wymiany to 5-7 lat, ale dyski, zasilacze i baterie UPS mogą wymagać wcześniejszej wymiany.
Największym błędem jest porównywanie samej ceny serwera z miesięczną fakturą chmurową. Uczciwe porównanie on premise vs cloud musi obejmować TCO infrastruktury IT: sprzęt, energię, administrację, backup, disaster recovery, bezpieczeństwo, licencje i ryzyko przestoju.
Nie zaczynaj od pytania „co jest nowocześniejsze”. Zacznij od listy workloadów. Osobno potraktuj pocztę, pliki, ERP, CRM, bazy danych, backup, systemy produkcyjne, środowiska testowe, AI, aplikacje webowe i archiwa.
Każdy workload oceń według czterech kryteriów: czy jest stały czy zmienny, czy zawiera dane wrażliwe, czy wymaga niskich opóźnień i czy firma może zaakceptować przerwę w działaniu.
RODO dotyczy niemal każdej firmy, ale nie każda firma ma takie same ryzyka. Inaczej wygląda kancelaria prawna, inaczej e-commerce, inaczej produkcja, a jeszcze inaczej instytucja objęta wymaganiami NIS2, DORA lub KRI.
Sovereign cloud może być dobrym rozwiązaniem, ale nie zawsze jest konieczny. Czasem wystarczy dobrze zaprojektowany on premise z replikacją do polskiego data center. Czasem najlepsza będzie kolokacja. Czasem chmura publiczna, ale tylko po prawidłowej konfiguracji.
Więcej o regulacjach: /dyrektywa-nis2-i-kri-w-instytucjach-kultury/.
Decyzja on premise vs cloud nie powinna opierać się na miesięcznej fakturze ani cenie zakupu serwera. Policz TCO na 36 i 60 miesięcy. Uwzględnij sprzęt, licencje, energię, backup, support, administrację, transfer danych, DR, monitoring i koszt migracji.
Zobacz też: Modernizacja IT oraz Audyt IT
Czasem najlepszą decyzją jest brak migracji. Jeśli koszty są pod kontrolą, ryzyko niskie, a infrastruktura działa stabilnie, nie warto zmieniać wszystkiego tylko dlatego, że trend się odwrócił.
Jeśli migracja ma sens, zrób ją etapami. Zacznij od pilota, określ rollback, przygotuj backup, ustal okno serwisowe i przetestuj odtworzenie danych. Dobra repatriacja z chmury nie polega na gwałtownym powrocie na własną infrastrukturę. Polega na świadomym przeniesieniu tych workloadów, które ekonomicznie i operacyjnie powinny działać poza chmurą publiczną.


Chmura publiczna wygrywa wtedy, gdy firma potrzebuje szybkości, elastyczności i skalowania. Jest najlepsza dla startupów i wczesnych scale-upów, które nie wiedzą jeszcze, jaki będzie ich model wzrostu.
Sprawdza się również przy skrajnej sezonowości, gdy ruch rośnie pięciokrotnie lub dziesięciokrotnie przez kilka dni w roku. W takim przypadku kupowanie sprzętu pod maksymalne obciążenie byłoby nieracjonalne.
Cloud jest też naturalnym wyborem przy globalnej dystrybucji usług, eksperymentalnych workloadach, testach AI, projektach big data ad-hoc i firmach, które nie mają zespołu IT. Pozwala uruchamiać środowiska szybko i zamykać je wtedy, gdy przestają być potrzebne.
Dataone realizuje również projekty migracji do chmury: /migracja-do-chmury-z-dataone-business-solutions-jak-wykorzystujemy-go-to-cloud-u-klientow/.
On premise wygrywa przy stałych, przewidywalnych workloadach. Jeśli system działa 24/7, ma stabilne obciążenie i nie wymaga globalnego skalowania, własna infrastruktura często będzie tańsza w perspektywie kilku lat.
Lokalna infrastruktura lub private cloud ma też sens tam, gdzie dane wymagają pełnej kontroli: w kancelariach, produkcji, instytucjach publicznych, podmiotach regulowanych i firmach przetwarzających własne know-how.
Coraz ważniejszym argumentem jest AI. Lokalne LLM, modele predykcyjne, analiza obrazu, dane z produkcji i przetwarzanie dużych zbiorów mogą być kosztowne w chmurze. Własny serwer AI daje przewidywalny koszt, większą kontrolę nad danymi i niezależność od transferu do zewnętrznego dostawcy.
Chmura hybrydowa może być najlepszym rozwiązaniem, ale tylko wtedy, gdy jest zaprojektowana świadomie. Najgorszy scenariusz to równoległe utrzymywanie dwóch środowisk bez planu: część danych w chmurze, część lokalnie, dwa backupy, dwa modele dostępu, dwa zespoły i brak jasnej odpowiedzialności.
Dobra hybryda ma jasny podział workloadów. Przykład: Microsoft 365 i poczta w chmurze, pliki projektowe na lokalnym NAS, ERP lokalnie, backup do data center, sklep internetowy w chmurze, AI on premise. Każdy element ma uzasadnienie techniczne i finansowe.
Podstawą są: jedna polityka backupu, centralna kontrola tożsamości, MFA, VPN site-to-site, monitoring, spójne zasady retencji i testy odtwarzania. Pomocne mogą być narzędzia takie jak Azure Arc, AWS Outposts, Proxmox, Hyper-V, Kubernetes albo rozwiązania private cloud.
O ciągłości działania warto przeczytać więcej tutaj: /awaria-it-co-potrzeba-aby-zachowac-ciaglosc-dzialania/ oraz /jak-skuteczny-backup-it-z-dataone-business-solutions-zapewnia-bezpieczenstwo-twoich-danych/.
AI zmienia rachunek infrastruktury. Jeszcze niedawno większość firm korzystała z modeli przez API, bo było to najprostsze. Dzisiaj coraz częściej pojawia się pytanie, czy lokalny serwer AI nie będzie tańszy, bezpieczniejszy i bardziej przewidywalny.
Chmurowe API wygrywa, gdy firma testuje rozwiązanie, ma nieregularne użycie, nie chce inwestować w sprzęt albo potrzebuje dostępu do najnowszych modeli bez utrzymywania infrastruktury. To dobre rozwiązanie na start.
Lokalne LLM ma sens wtedy, gdy zapytań jest dużo, dane są wrażliwe, firma chce kontrolować koszty lub nie może wysyłać danych poza własne środowisko. Przykład: 100 000 zapytań miesięcznie może być tanie w fazie testowej, ale przy dużych promptach, analizie dokumentów i wysokiej częstotliwości użycia koszt API może rosnąć szybciej niż koszt amortyzacji lokalnego serwera GPU.
W praktyce najlepszy model często jest mieszany. Firma korzysta z chmurowego API do eksperymentów, a stabilne procesy, takie jak analiza dokumentów, klasyfikacja zgłoszeń, wyszukiwanie wiedzy czy przetwarzanie danych produkcyjnych, przenosi lokalnie.
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie on premise vs cloud. W 2026 roku najlepsza decyzja zależy od workloadów, danych, regulacji, zespołu IT, kosztów transferu, wymagań DR i perspektywy 36-60 miesięcy.
Trzy najważniejsze wnioski:
W 8 na 10 polskich MŚP, które dziś są w czystej chmurze, hybryda mogłaby obniżyć koszty o 25-40%. W części przypadków sens ma nawet pełny powrót wybranych workloadów na on premise lub do private cloud.
Sprawdź, czy Twoja infrastruktura jest zoptymalizowana. Bezpłatny audyt TCO od ekspertów Dataone – w 5 dni dostaniesz raport z konkretną rekomendacją: cloud, on premise lub hybryda, wraz z wyliczeniem potencjalnych oszczędności.
Tak, ale wymaga to planu migracji, kopii bezpieczeństwa, testów odtworzenia i sprawdzenia zależności między usługami. Największym ryzykiem nie jest samo przeniesienie danych, tylko zależności aplikacyjne, uprawnienia, integracje i przestoje.
Dla prostego środowiska może to być kilka tygodni. Dla większej firmy z ERP, bazami danych, backupem i integracjami proces może potrwać kilka miesięcy. Najlepiej zacząć od audytu i migracji pilotażowej.
On premise nie wyklucza zgodności z ISO 27001. Wymaga jednak procedur, kontroli dostępu, dokumentacji, backupu, monitoringu i zarządzania ryzykiem. Certyfikat dostawcy chmury nie zastępuje Twojej odpowiedzialności za konfigurację i procesy.
Nie zawsze. Private cloud może działać lokalnie, w kolokacji albo u dostawcy. On premise oznacza infrastrukturę utrzymywaną we własnej lokalizacji firmy. Private cloud oznacza model środowiska dedykowanego, zwykle z automatyzacją, wirtualizacją i zasobami przypisanymi do jednej organizacji.
Tak. Można budować środowiska hybrydowe z VPN site-to-site, replikacją, Azure Arc, backupem do chmury i centralnym zarządzaniem tożsamością. Kluczowe jest dobre zaprojektowanie sieci, uprawnień i polityki backupu.
Sam on premise bez DR to ryzyko. Minimum to backup offsite, testy odtworzenia i plan awaryjny. Lepszy model to replikacja do data center, kolokacji albo chmury, z jasno określonym RTO i RPO.
Aleje Jerozolimskie 25/21,
00-508 Warszawa
NIP: 1133049655
zbyszek@dataone.pl
+48 515 453 151